Dziecięcy kombinezon zimowy Ducksday

Gdy dni robią się krótsze, a pogoda nie rozpieszcza my nie zwalniamy tempa. Podpytaliśmy kilku znajomych w jaki sposób zabezpieczają najmłodsze dzieciaki przed zimnem i wniosek był jeden: kombinezon. Z polecenia wybraliśmy też dla naszego 1,5 rocznego syna zimowy model marki Ducksday.

Kombinezon jest wypełniony sprawdzoną ociepliną Thermolite – wielu producentów wykorzystuje ją w swoich rękawicach i kurtkach narciarskich. Jest bardzo miękka, ale przede wszystkim trwała – nie zbija się po jednym sezonie, nawet na pupie, która eksploatowana jest chyba w największym stopniu :)

Materiał zewnętrzny to przyjemny w dotyku poliester – przyjemny, bo jego faktura jest delikatnie „mechata” a dodatkowo nie sztywnieje na mrozie. Materiał zlaminowany jest z membraną, która zapewnia wodoodporność oraz paroprzepuszczalność (dla lubiących cyferki: 10 000 / 5 000), ale szwy nie są podklejane. Nie wiemy czy na tych szwach przewiewa, bo dziecko takich rzeczy nie powie. Możemy być jednak pewni, że bardzo szybko zakomunikuje, gdy poczuje jakikolwiek dyskomfort. Wewnętrzny materiał jest śliski, dzięki czemu zakładanie i ściąganie kombinezonu jest łatwe nawet wówczas gdy dzieciak ma na sobie sweter.

 

Kaptur posiada delikatną regulację głębokości za pomocą rzepa. Zarówno nogawki jak i rękawy posiadają zakładki, tak że można je całkowicie zakryć tworząc szczelny i ciepły kokon. Na ramionach znajdują się odblaski (3M) a zamek, który otwiera zbroję jest marki YKK, sięga aż do pleców i nie wcina materiału w trakcie zamykania. Myślę, że dobrym pomysłem dla starszych chłopców byłoby dołożenie dodatkowej maszynki w zamku co usprawni szybkie rozwiązywanie podbramkowych sytuacji :)

 

Kombinezon wykorzystywaliśmy zarówno w trakcie marszu i jazdy do przedszkola (nie straszna mu miejska plucha) jak i wycieczek na sanki w górach. Nigdy nie przemókł (membrana!) po zamoczeniu wysycha sprawnie, a dziecko ani razu nie skarżyło się na zimno.

Dodatek, który ułatwiłby życie to wewnętrzne szelki, dzięki którym góra wisi sobie luźno gdy wchodzimy do schroniska na szybką zupę.

Moglibyśmy tak długo, ale wystarczy zadać dziecku krótkie pytanie: „Lubisz swój kombinezon?”- „Lubię!” I to chyba wszystko na temat.

Rozmiarówka według producenta jest zawyżona, ale w naszym przypadku wszystko pasowało jak trzeba – przed zakupem warto sprawdzić tabelę rozmiarów. Cena: 269zł.

Kombinezon po używaniu go niemal przez dwa sezony wygląda jak nowy, bez zarzutu posłuży jeszcze kilku pokoleniom dzieciaków!

 

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą: