Nocleg w chmurze i zapach konserwowych ogórków

To już ostatni wpis z Argentyny.

Droga prowadziła z Salty w Argentynie do San Pedro de Atacama w Chile, a pomiędzy nimi wysokie Andy. Trasa przez przełęcz Paso de Jama jest najpopularniejsza wśród rowerzystów wyjeżdżających z północnej Argentyny ze względu na asfaltowe podłoże. Prowadzi prawie dokładnie wzdłuż zwrotnika Koziorożca. Spore przewyższenia (do 2,5 tyś metrów) są skoncentrowane na krótkich odcinkach 30-40 km. Oprócz morderczych podjazdów i mrożących zjazdów po drodze jest sporo niezwykłych miejsc, widoków, a także… zapachów. Towarzyszył nam co dzień dość surrealistyczny zapach ogórków konserwowych i sami nie wiemy czy to projekcja tęsknoty za krajem na receptory węchowe, czy jakieś dziwne ogórkowe zioło. Dostaliśmy trochę w kość, ale co widzieliśmy to nasze, a za sprawą kilku fotografii także wasze:

W muzeum archeologicznym gór wysokich w Salta znajdują się 4 inkaskie mumie oraz wiele przedmiotów znalezionych w Andach, które były wykorzystywane w trakcie rytualnego składania ofiar z ludzi (głównie dzieci). Więcej na stronie MAAM

Kot (a nawet 2) bez dedykacji. Kto chętny na futrzaka? (z serii koty Ameryki Południowej)

Droga prowadziła nas przez bajeczne krajobrazy. Głównie górskie

W podjazdach najbardziej lubimy zjazdy. Ten podjazd na zdjęciu był najtrudniejszym jaki pokonaliśmy dotychczas w życiu :)

Skończył się zjazdem, który doprowadził nas nad wielkie solnisko – Salinas Grandes

Nie wiedzieć czemu solniska sprzyjają wygłupom. Strach pomyśleć co stanie się nad największym z nich – Salar de Uyuni w Boliwii

Żeby poznać drugiego człowieka trzeba czasem zjeść nie beczkę, lecz górę soli…

Solniska to nie tylko turystyczna atrakcja, ale także miejsce wydobycia soli

Kolorowo aż w oczy szczypie

Burza w Andach to coś okropnego. Przeżyliśmy już jedną. Ledwo, ledwo. Na szczęście w Boliwii zaczyna się pora sucha. Minus jest taki, że tak jak Piotrek Strzeżysz bawimy się rano grzechotkami ze wszystkich bidonów

Dzień jest zazwyczaj słoneczny i ciepły, za wyjątkiem poranków, które rozpoczynamy z łapawicami puchowymi na dłoniach i reklamówkami foliowymi w butach (Mateusz)

Żeby oglądać takie widoki trzeba się znaleźć się powyżej 4000 m n.p.m. No cóż, nic nie przychodzi bez odrobiny wysiłku

Pochód pierwszolamowy

Niektóre krajobrazy wyglądają iście księżycowo – ale o tym w kolejnym wpisie – z Atakamy

Dwa boliwijskie pięciotysięczniki – jak widzicie nie mamy już flag na przyczepie…

A na deser długo oczekiwane 40 kilometrów zjazdu do miasteczka San Pedro de Atacama w Chile

Gdzie czekał na nas nasz gospodarz z CouchSurfing – Eduardo. Zostawił nam kartkę na bramie abyśmy łatwiej znaleźli jego mieszkanie

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:
Ten wpis wrzuciliśmy do szuflady: Argentyna. Bezpośredni link.

2 komentarzy na temat “Nocleg w chmurze i zapach konserwowych ogórków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *