O nas

 

Nazywamy się Agnieszka i Mateusz Waligóra. Znamy się od kilku lat, choć czasem myślimy, że od zawsze, a czasem, że w ogóle. Spotkaliśmy się na kursie przewodników górskich, co nie powinno dziwić – mamy takie same pasje. Obecnie tworzymy naprawdę silny czteroosobowy zespół: Aga, Mateusz, Franek (Pako) i Ernest.

Agnieszka podróżowała najróżniejszymi środkami transportu: Pieszo przez Ukrainę czy Tybet, rowerem przez Skandynawię, koleją przez Rosję i Chiny. Mateusz zawsze był wyznawcą autostopu – prosto, tanio i przede wszystkim blisko ludzi i wydarzeń.

Razem pojechaliśmy na Kubę. Rowerem. I to było to – olśniło nas! Rower to najlepszy środek do poznania świata – cichy, wolny, daje wolność wyboru i olbrzymią satysfakcję.

Ruszyliśmy – przez Brazylię, Urugwaj, Argentynę, Chile, Boliwię, Peru, Ekwador i Kolumbię. Wyliczanka jakich wiele, my jednak w każdym z tych miejsc zostawiliśmy kawałek swojego serca. Nie oszukujmy się – też krew (trochę), pot (oj dużo) i łzy (też dużo). Przywieźliśmy trochę fotografii i miliony wspomnień. I kontaktów – do niesamowitych ludzi.

my_salar

mapa_czb_wysylka_2

Plan był prosty – jedziemy na rowerach przez Andy i łoimy wszystkie ładne wysokie góry, które będą w naszym zasięgu (zabraliśmy w sakwach sprzęt wspinaczkowy) Wspinaliśmy się na: Aconcagua, Licancabur, Sajama, Huayna Potosi, El Misti, Chimborazo i Cotopaxi. Z plecakiem zajrzeliśmy pod wieże Torres w Chile, Cerro Torre i Fitz Roy w Argentynie, do Kordyliery Królewskiej w Boliwii, Kordyliery Białej w Peru czy Sierra Nevada El Cocuy w Kolumbii. Długo by opowiadać – lepiej spotkajmy się na prelekcji.

Gdy po 19 miesiącach dojechaliśmy do wybrzeża Morza Karaibskiego kończąc tym samym rowerowy trawers Andów (i oszczędności) z pomocą przyszła nam rodzina i amerykański koncern Polartec. Zostaliśmy pierwszymi polskimi laureatami grantu eksploracyjnego Polartec Challenge. Kto był nagradzany przed nami? Między innymi Steve House, czy Jimmy Chin. Z tą uskrzydlającą wiadomością wróciliśmy na logistyczną przerwę do Polski. Cel mieliśmy naprawdę mocny – rowerowy trawers szlaku Canning Stock Route w Australii Zachodniej, jednym z najbardziej odizolowanych miejsc na świecie. Chcieliśmy być samowystarczalni i nie korzystać z pomocy „z zewnątrz”. Po dwóch miesiącach przygotowań ruszyliśmy ku przygodzie. Sakwy zapakowane 40 kilogramami jedzenia (1kg/1dzień) i worki do transportu wody – 50 litrów. Niewiele więcej. Po pokonaniu ¼ szlaku podjęliśmy decyzję o przerwaniu trawersu ze względu na deszcz, który zatrzymał nas przez tydzień przy jednej ze studni gdzieś pośrodku Wielkiej Pustyni Piaszczystej. Wycofaliśmy się po własnych śladach.

2 ludzi. 2 lata. 2 kontynenty 16 000 km. 7 gór. miliony przygód. w drodze na Krańce Świata!

Po co to wszystko? Jeszcze nie wiemy. Dojrzewamy.

 

o wyprawach solowych mateusza poczytasz na: www.mateuszwaligora.com

_________________________________________________

NAGRODY I WYRÓŻNIENIA:

W 2013 roku na jednym z festiwali starsza pani podeszła do nas po prelekcji i powiedziała: „Kochani, to było niesamowicie inspirujące!”

W 2013 roku zostaliśmy pierwszymi (i jak dotąd jedynymi) polskimi laureatami grantu eksploracyjnego POLARTEC CHALLENGE

W 2013 roku magazyn National Geographic nominował nas do nagrody TRAVELER w kategorii „Blog Roku”

W 2014 roku otrzymaliśmy wyróżnienie za „Wyczyn Roku” festiwalu KOLOSY

W 2015 roku magazyn National Geographic nominował nas do nagrody TRAVELER w kategorii „Wyczyn Roku”

W 2015 roku otrzymaliśmy wyróżnienie za „Wyczyn Roku” festiwalu KOLOSY

_________________________________________________

 

Starczy pisania o sobie! Lepiej poczytajcie co mówią o nas inni:

kato-rznik: “Chłopie, gdzie ty taką dziewczynę znalazłeś? Ja za taką przez całe życie oczy wypatruję”

szary212: Jak tak patrzę, to od razu mi słabo”

tif77:Gratuluję, chcę tak też z moją żoną… ćwiczymy”

1bungee: Piękna historia, bardzo podnosi na duchu. Cieszę się ogromnie gdy widzę ludzi realizujących swoje marzenia. To wymaga przedewszystkiem wielkiej odwagi.
Gratuluję Agnieszko i Mateuszu i życzę realizacji wszystkich planów życiowych”

swinton: Przede wszystkim to potrzebne finanse czyli sponsorzy”

wnusiowehrmachtowca: Jest taki statek francuski Le Boreal, francuski ale bilety tylko w dolarach no ale niby nieistotne ….
Mozna zabrac sie w podroz na Antarktyde to jest dopiero przygoda zycia a nie jakas tam popierdulka na dwoch kolkach dwoch zebrakow z Polski”

I nasz ulubiony:

3alfa.alfa:16 tys km przez dwa lata to wychodzi około 20 km dziennie. Czy to spektakularny wyczyn ? Wątpię. Sam przejeżdżam więcej w okolicach Piaseczna i Warszawy”

I mocna odpowiedź:

Krystjano: Tylko że Ty tępa pało jeździsz cały czas tą samą trasą i po asfalcie a nie w hardcorowych warunkach na trasie gdzie mało kto odważa się ją pokonać”

Pozdrawiamy Internautów!

*(Komentarze pochodzą ze strony Gazety Wyborczej. Zostały dodane do tekstu Dominika Szczepańskiego)

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą: