Przemyślunek Made in Poland

Tybet, Tybet! Wołamy gdy CNN pokaże zdjęcia uchodźców przemierzających Himalaje w drodze do Indii.

Wolny Tybet! Wołamy na manifestacjach gdy Dalajlama przyjeżdża do Polski.

A na co dzień? A na co dzień nie jest już tak kolorowo i wzniośle.

By zrobić zdjęcie ikony tego wpisu nie musiałem wytrwale szukać rekwizytu. Wyjąłem z szafy kurtkę, nastawiłem aparat, wyzwoliłem migawkę pilotem i gotowe.

Staram się nie kupować rzeczy wyprodukowanych  przez Chińczyków. Naprawdę. I naprawdę jest to trudne.

Masz MacBooka? Hmm, no tak.

Ciężko tę sytuację przeskoczyć, jeszcze trudniej obejść bokiem. Ulubieni producenci ciuchów coraz częściej przenoszą swoje fabryki do Chin. Patagonia i Icebreaker chwalą swoje odpowiedzialne podejście polegające na minimalizacji wpływu produkcji na środowisko, Marmot wspiera fundację pomagającą himalajskim społecznościom w Nepalu i Indiach. No i co z tego? Jeśli lokując swe fabryki finansują reżim, który rosnąc w siłę zaczyna obejmować pozycję lidera wśród światowych gospodarek. A Tybet? A Afryka i wpływy Chińczyków np. w Tanzanii? Kogo to może obchodzić?

Canon swoje obiektywy produkuje w Japonii, ale już pokrowce do nich W Chinach. Dlaczego? Byle taniej wyprodukować, byle drożej sprzedać.

Tybet, Tybet! Zawołasz za miesiąc lub dwa. A na co dzień? Na co dzień nie jest już tak kolorowo i wzniośle, co?

Nie wiem czy całkowita rezygnacja z zakupów chińskich produktów jest możliwa. Na pewno jest to trudne.

Warto spróbować.

Spróbujesz?

Zapraszam do dyskusji!

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:
Ten wpis wrzuciliśmy do szuflady: Polska. Bezpośredni link.

6 komentarzy na temat “Przemyślunek Made in Poland

  1. Niestety problem jest taki, że znaczna część elektroniki jest produkowana w Chinach.
    Spróbować? Będzie bardzo ciężko. Nad każdym zakupem 2x się zastanawiać byle nie było z Chin?
    Nie wiem.
    Trochę szkoda czasu. Nie tego na szukanie „byle nie z Chin”, ale tego który trzeba wypracować by kupić często droższe non-China-export…

  2. Z elektroniką faktycznie jest ciężko, ale na przykład z ciuchami już lepiej. Co prawda kiedyś polskie marki typu alpinus, milo, himountain produkowały jeszcze w Polsce, od jakiegoś czasu wszystko na Dalekim Wschodzie.. Natomiast abstrahując od sportowych/ górskich marek, to kupić ciuchy „nie z Chin” na co dzień jest łatwo (chcieć to móc). Oczywiście niekoniecznie są to zawsze sieciówki, chociaż i takie się zdarzają – np. wszystkim znany big star czy americanos.

  3. Ciężko jest unikać kupowania rzeczy robionych w krajach gdzie pracownik (często dzieci) pracuje za kilka dolarów i jest wykorzystywany. Nie widzę /moralnie/ większych różnic w kupowaniu ubrań z Chin, Kambodży czy Pakistanu. Różne przedmioty produkowane w Europie/USA są trudno dostępne i drogie.

    Tak czy siak, jeśli można to trzeba to robić. Dlatego używam Nokii ‚made in Finland’ a nie ‚chińskiego’ SE :].

  4. Duże firmy przenosząc zakłady produkcyjne do Chin daję pracę setkom tysięcy ludzi, którzy często żyją w skrajnej nędzy, a jedyną ich szansą jest ucieczka ze wsi i praca w fabryce.

    Myśląc o Chinach nie miejmy przed oczami jedynie pseudokomunistycznego reżimu ale dostrzeżmy miliony ludzi, którym udało się poprawić swój los.

  5. I’m affraid of China – taki napis na koszulce widziałem na koszulce w Atenach. Coś w tym jest – żebyśmy sobie przez to lenistwo intelektulane nie wychodowali węża, który za jakiś czas i nas pożre…. całkowicie warto o tym myśleć.

    Pamiętajmy też, że strukturta społeczna w Europie (i Polsce) to pomiędzy 50-80% pracowników fizycznych (w tym rolnicy). Jeżeli cała produkcja za jakiś czas zostanie wywieziona do Chin (itp.) to sytuacja materialna tej grupy będzie się diametrsalnie pogarszać. Budownictwo nie wchłonie wszytskich. Pauperyzaja i rozwarstwienie społeczne nie służą nikomu. Najlepszy przykłąd to Hiszpania, Grecja, Francja, ostatnio Anglia – takie wydarzenia będą się nasilać. A wszytsko między innymi przez nasze poczucie, że wszytsko jest ok (np. to że naszego Ipoda produkują dzieci).

    Już dawno nie jest ok. Można przyjąć to do wiadomości lub żyć w ignoracnji – ale tylko jakiś czas, bo rzeczywistość w końcu nas dopadnie.

    P.

  6. Do Michała: to właśnie jest życie w ignoracji. To tak jakbyś powiedział, że czarni na plantacjach powinni być wdzięczni Stanom, że takie plantacje stworzyli. To nie jest polepszenie sytuacji życiowej tylko legalizacja niewolnictwa. Historia uczy, że świat cywilizowany wyrósł na darmowej siel roboczej. My już nie chcemy widzieć niewolnictwa, więc przenieśliśmy je za ocean, dalej czerpiąc zsyki z czyjejś niewolniczej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *