rękawice monkey’s grip yeti

Spotkaliśmy się na KFG w Krakowie – w gruncie rzeczy przypadkiem. Ja miałem tam prelekcję o Andach a Wojtek rozstawił swoje stoisko na kiermaszu odzieży i sprzętu turystycznego. Czego tam nie było: The North Face, Patagonia, Mammut i Arc’teryx, a pośród tego wszystkiego niewielka oferta Monkey’s Grip – skromna ale stworzona z pasją i niezwykłym zaangażowaniem.

Gdzie szyjecie te rękawice? – zapytałem sądząc, że zaraz usłyszę odpowiedź: „zamawiamy kontener u Chińczyków z naszym logo”

W Polsce – Wojtek nie krył swej dumy – w Nysie, produkowali tu kiedyś milicyjne suki. Kojarzysz?

Zatkało mnie. Kojarzyłem. Nie tylko samochody ale i miejsce. Nysa to miasto, w którym spędziłem 17 lat swojego życia nie zdając sobie sprawy z działalności jakiegokolwiek lokalnego środowiska wspinaczkowego, nie mówiąc już o produkcji sprzętu.

Wiesz, mieszkałem jakiś czas we Wrocławiu. Ale to nie to – wolę małe miasta, w których naprawdę tkwi potencjał. Wróciłem do Nysy, bo stąd jestem – ciągnął swą opowieść Wojtek

Pomysł szycia specjalistycznych rękawic był wynikiem prywatnych wspinaczek Wojtka. Nie znalazł modelu, który umożliwia swobodne operowanie sprzętem, więc postanowił uszyć sobie takie sam – proste. Miało to miejsce w 2008 roku – właśnie wtedy powstała marka Monkey’s Grip. Dziś w kolekcji znajduje się dziewięć modeli, począwszy od skórzanych, raczej niszowych rękawiczek bez palców, przez specjalistyczne rękawice wspinaczkowe po naprawdę grube łapawice na najzimniejsze warunki. Materiały? Tylko najwyższej jakości: Gore Windstopper, Polartec Power Dry, Schoeller, Primaloft, Cordura i kozia skóra. Klamerki i stopery ITW Nexus. Cała produkcja zlokalizowana jest w Polsce (Nysa!) a zaczyna się od  pomysłu – zdefiniowania przeznaczenia rękawicy, następnie projektuje się prototyp, który po uszyciu przechodzi długotrwałe testy w terenie. Gdy efekt jest zadowalający – rozpoczyna się produkcja finalnego modelu.

Rękawice z charakterystycznym gorylem wyszytym na mankiecie były używane w trakcie bigwallowych wspinaczek przez Marcina Tomaszewskiego – sprawdziły się na Ziemi Baffina i podczas wytyczania nowej drogi na Trango Tower w Pakistanie. Ochraniały ręce uczestników zimowej wyprawy przez Spitzbergen, czy norweski płaskowyż Hardangervidda. Ja zabrałem je do Tanzanii – na Kilimanjaro.

Yeti to model przeznaczony do wymagającej wspinaczki w lodzie i terenie mikstowym pozwalający na wygodne operowanie sprzętem. Zastanowicie się zatem – po co zabierać taką rękawicę na Kilimanjaro, na którym jedynym urządzeniem, którym należy sprawnie operować jest łyżka lub widelec? Albo oba jednocześnie? Odpowiedź jest prosta – konstrukcja trzypalczasta pozwala wygodnie fotografować – właśnie dlatego wybrałem Yeti.

 Monkey02

Rękawice mają konstrukcję trzypalczastą – oznacza to, że kciuk i palec wskazujący są niezależne, a pozostałe 3 palce mają swoje miejsce. Największą zaletą takiego rozwiązania jest swoboda działania – dzięki wolnemu palcowi wskazującemu dużo łatwiej wykonywać wszelkie operacje sprzętowe. Zdecydowanie ułatwia to też fotografowanie albo… zimową jazdę na rowerze, gdy musimy zmienić przełożenie.

Monkey01

Materiał zewnętrzny rękawicy stanowi impregnowana Cordura – bardzo odporna na zużycie. Część chwytna wykonana jest z mocnej koziej skóry z dodatkową warstwą naszytą w miejscach szczególnie narażonych na uszkodzenia i zużycie. Skóra ta obejmuje całe palce zachodząc tym samym lekko na zewnętrzną część rękawicy. Jest miękka jednocześnie sprawiając wrażenie naprawdę mocnej.

Monkey05

Yeti to model wyposażony w wodoodporną membranę, która nie jest laminowana do żadnej z warstw materiału ani izolacji – jest to po prostu membranowa rękawiczka włożona do środka. Dzięki takiemu rozwiązaniu uniknięto problemu dziurawienia jej szwami, a następnie podklejania tych szwów by zapewnić wodoodporność i wiatroszczelność. Od początku takie rozwiązanie spotkało się z moją aprobatą – jadąc rowerami przez Andy używaliśmy puchowych łapawic The North Face. Bardzo dobrze ocieplone gęsim puchem wypełniającym konstrukcję z membraną HyVent. Niestety szwy w okolicach palców nie były podklejone, przez co wiatr bezlitośnie chłostał nam opuszki pozbawiając skutecznie czucia. Od tego momentu kryterium wyboru łapawic jest jasne – albo bardzo dokładnie podklejone szwy, albo membranowy wkład w środku.

Monkey08

Za izolację w modelu Yeti odpowiada syntetyczna ocieplina Primaloft. Wewnętrzna wyściółka wykonana jest z dosyć przyjemnego w dotyku, cienkiego Polartec Power Dry – szybko schnie, a cienka warstwa nie pogarsza czucia chwytu w rękawicach. Dodatkowo cała rękawica jest bardzo mocno zaimpregnowana – po kilkuminutowym moczeniu ręki w wodzie materiały (skóra i Cordura) w ogóle nie nasiąknęły wodą – i nie pisze bynajmniej o spokojnym zanurzeniu tylko intensywnym zaciskaniu dłoni w rękawicy. Jedynym elementem, który wchłonął wodę było wyszywane logo producenta na mankiecie.

Monkey03

Co wiemy? Rękawice są naprawdę pancerne – dosyć sztywna Cordura połączona ze skórą i dodatkową warstwą membrany może ograniczać paro przepuszczalność w cieplejszych warunkach i doprowadzać do zapocenia dłoni, co w konsekwencji spowoduje jej marznięcie. Na podstawie własnych doświadczeń stwierdzam, że łapawica jest naprawdę ciepła. W trakcie nocnego wejścia na Kilimanjaro temperatura nie spadła poniżej -8 stopni Celsjusza. W takich warunkach było mi bardzo ciepło w dłonie, czasem nawet za bardzo. Nie czułem mokrych od potu dłoni. W trakcie używania ich na rowerze w temperaturze ok. -12 stopni dłonie wymagały początkowego rozgrzania (klaskanie, a jakże) potem rękawice trzymały ciepło bez zarzutu. Trzeba jednak pamiętać, że jazda rowerem to naprawdę wymagający test dla rękawic – po pierwsze dłonie pozostają dosyć statyczne, po drugie duża część ociepliny po stronie chwytnej jest zgniatana w trakcie trzymania kierownicy i po trzecie – czasem trzeba użyć manetek lub klamek hamulców, co wymusza dużą operatywność wybranego modelu.

Monkey06

Rękawice uszyte są bardzo starannie – szwy są równe, materiał bardzo dobrze wykrojony – już na pierwszy rzut oka widać, że wyszły spod ręki kogoś z doświadczeniem, a jakość wykonania mogę porównać do tej, do jakiej przyzwyczaił mnie np. Arc’teryx. Przegub ściągany jest za pomocą taśmy i klamerki – jak troki w plecaku. Mankiet zaciągany jest gumą ze stoperem – pozwala to regulować temperaturę w środku i ogranicza wsypywanie się śniegu.

Monkey07

Dodatkowo rękawice zaopatrzone są w pętle dzięki którym można przypiąć je za pomocą karabinka do uprzęży oraz pętle z gumki na nadgarstki, by nie zgubić ich w trakcie zdejmowania. Swoją drogą to dosyć przerażające jak wielu wspinaczy nabawiło się odmrożeń będących konsekwencją zgubienia rękawic. Mankiety rękawic są dosyć obszerne – bez problemu można naciągnąć je na kilka warstw odzieży na ręce. Na zewnętrznej części w okolicach małego palca znajduje się niewielka pętla ułatwiająca zdejmowanie.

Monkey04

Brzmi nieźle, co? Mocne, ciepłe, dokładnie uszyte z wysokiej jakości materiałów, ładne. Czy można coś poprawić? Można:

  1. Mam naprawdę duże dłonie przez co mankiet i palce w maksymalnym rozmiarze (XL – 9,5) są dla mnie za krótkie
  2. W „komorze na 3 palce” zmieści się bez problemu czwarty. Kciuk także ma trochę luzu. Wspaniale – będzie można włożyć do środka dodatkową cienką rękawiczkę docieplającą z wełny lub Polarteca Power Stretch. Niestety. Palec wskazujący uszyty jest bardzo ciasno. Konkluzja: albo poszerzamy palec wskazujący dając możliwość użycia wewnętrznej wkładki, albo zwężamy całość likwidując potencjalną utratę ciepła
  3. Nie wiem czy wy też macie ten problem, ale gdy ja wychodzę na atak szczytowy w nocy to zazwyczaj cieknie mi z nosa. Do rozwiązania problemu intuicyjnie używam rękawicy (tak wiem, to nieelegancko). Cordura to naprawdę sztywny i pancerny materiał, który bez problemu podrażnia nos. Proponuję naszycie na zewnętrzną część kciuka i palca wskazującego materiału, który będzie miły dla nosa. Wojtek niejedną noc spędził w górach – może dotychczasowy brak takiego rozwiązania wynika z problemów technicznych związanych z szyciem?
  4. Można poprawić system regulujący mankiet, tak aby obsługiwało się go wygodnie jedną dłonią albo nawet zębami

Monkey10

Podsumowując, po drobnej korekcie Monkey’s Grip Yeti będą rękawicami, które śmiało można zabrać w najbardziej wymagające warunki naszej planety. Naprawdę ciężko będzie wypunktować im jakieś minusy.

Monkey09

Cena w sklepie internetowym to 289 złotych.

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:

Jeden komentarz na temat “rękawice monkey’s grip yeti

  1. Używam rękawic Monkey’s Grip Powerload – są naprawdę świetne, ale po kilkugodzinnej wspinaczce zimą, jednak jest w nich mokro – nie wiem, tylko, czy to ręka się poci, czy rękawica przepuszcza… Wtedy przydają się suche łapawice, żeby ogrzać dłonie :) Świetnie operuje się w nich sprzętem wspinaczkowym. Ostatnio pogoda w Tatrach była wymarzona na sprawdzenie tych rękawic, temperatury -16, -18 C, wiatr. Szczerze polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *