Samotne przejście największej solnej pustyni świata

Już jakiś czas temu zrobiłem na naszym profilu Facebook małą sondę w sprawie zbierania funduszy na kolejną wyprawę za pośrednictwem Polak Potrafi. Wyniki były niezadowalające – może nie wszyscy (w tym ja) są na to gotowi? Niemniej jednak na początku czerwca wylatuję do Boliwii. Najpierw prowadzę dla agencji 4Challenge wspaniałą grupę w najpiękniejsze góry świata –Kordylierę Królewską, a potem? PUSTYNIA!

PLAN

Samotne przejście największej solnej pustyni na świecie – Salar de Uyuni w Boliwii. Salar to miejsce absolutnie niepowtarzalne. Wyjątkowe. Po powrocie z Canning Stock Route ogarnęła mnie mała obsesja dotycząca pustyń. A Salar wydaje się być idealny – zero życia – tylko sól pod stopami i niebo nad głową. Pustka totalna, która albo wszystko w głowie poukłada ale wręcz przeciwnie –wywróci do góry nogami.

JAK?

Pieszo. Dlaczego nie na rowerze? Bo nie. Bo za szybko. Byliśmy tam z Agnieszką rowerami. Nie chcę się śpieszyć. Nie wiem ile zajmie mi całość, szacuję, że około 10 dni. W trakcie przejścia chcę unikać spotkań z terenówkami pełnymi turystów, w związku z czym całość prowiantu i wody muszę ciągnąć ze sobą. Ponad 70kg wody! Priorytety? Zawsze marzyłem o wyprawie czysto fotograficznej. Teraz zabiorę ze sobą ponad 15kg sprzętu fotograficznego – Aparat, statyw, obiektywy i akcesoria. Czas spełnić to marzenie. Bo jak nie teraz to kiedy?

SPRZĘT

W związku z pierwotnymi założeniami chcę być samowystarczalny – a to oznacza konieczność transportowania bardzo dużych ilości wody. Niestety plecak odpada, więc wymyśliłem… wózek. Oferta „takich wózków” jest mocno ograniczona dlatego postanowiłem stworzyć go sam. A raczej wymyślić, bo wykonanie powierzyłem profesjonaliście. Kojarzycie Wazari Team? Grzesiek Gontarz (laureat dwóch wyróżnień i grantu im. A. Zawady na Kolosach) prócz olbrzymiej wiedzy na temat wypraw polarnych zna się także na spawania najróżniejszych konstrukcji. Razem zaprojektowaliśmy wózek, a Grzesiek pospawał go w Welding Partners. W konstrukcji wykorzystaliśmy koła mojego roweru (Surly Pugsley), którym udało się przejechać Canning Stock Route. Jak sprawdzi się całość? Sam jestem ciekaw! Trwają ostatnie szlify. Dodatkowo niezbędny będzie zestaw ciepłych ubrań (zdjęcia nocne) – podobnie jak w przypadku ostatnich wypraw głównie The North Face oraz śpiwór o komforcie -40 stopni Celsjusza, który doskonale zdał egzamin w trakcie ostatnich wejść na Aconcagua i Ojos del Salado. Nowością będzie kurtka stworzona z jednego kawałka materiału – Fuseform Originator uzupełniana przez sprawdzone materiały i ociepliny jak Polartec Power Stretch i Primaloft. O sprzęcie jeszcze napiszę kilka słów po powrocie.

03

A teraz? Czas na chłonięcie i przemyślenia! Pustynie uzależniają. Uważajcie!

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *