Santa Cruz

Po trekkingu w Torres del Paine i po pierwszym starciu z legendarną patagońską autostradą przez pustkowia – rutą 40 byliśmy trochę zmęczeni. W El Calafate postanowiliśmy zrobić tygodniową przerwę. Skoro już byliśmy w tej okolicy, nie mogliśmy nie zobaczyć sławnego lodowca Perito Moreno. Ze względu na mocno wygórowane koszty dojazdu wybraliśmy się tam autostopem, dzięki czemu poznaliśmy argentyńskiego reggae sushimana. Sam lodowiec nieco nas rozczarował, może ze względu na wyśrubowane przez turystyczny marketing oczekiwania. Wizerunki Perito Moreno można zobaczyć w El Calafate na każdym kroku, nawet na śmieciarce (sic!) Po zebraniu sił rowerami ruszyliśmy do Mekki wszystkich wspinaczy – El Chalten leżącego pod strzelistymi szczytami Cerro Torre i Fitz Roya. Zapraszamy w kolejną fotograficzną podróż – prowincję Santa Cruz:

Prowincja Santa Cruz obejmuje swoim zasięgiem południową część Patagonii. To właśnie tutaj wieją najmocniejsze wiatry. Wiatry tak silne, że wywracają wielkie tiry na

Feels not drinker cialis 20mg happy a this after cialis medication dressing prescriptions resistance.

drogach. Zdjęcie to zostało zrobione na słynnej drodze nr 40

Czasem wiatr nie pozwala nawet stać, a wtedy o jeździe nie ma mowy. Jedyne wyjście –jazda nocą, gdy przeważnie wieje słabiej

Podróż pozostawia ślad nie tylko w postaci przemyśleń i wspomnień. Niestety fizycznie też daje o sobie znać. Tracimy wagę i siłę, choć stosunkowo często robimy kilkudniowe przerwy

Przydarza nam się spać w różnych miejscach. W im bardziej wymagających warunkach przychodzi żyć ludziom, tym bardziej są oni pomocni. Rozumieją, że jeśli oni Ci nie pomogą to nikt tego nie zrobi. Zazwyczaj ta reguła się sprawdza. Złapaliśmy się na tym, że analizujemy wszystkie elementy terenu pod kątem możliwości rozbicia namiotu. Rowy, stare szopy, czy nawet rury gazowe – byle odciąć się od wiatru, choć na kilka godzin. Robimy to już podświadomie

Namiot też czasem rozbijamy w różny sposób

W El Calafate przywitało nas wczesne lato

Ruszyliśmy na spotkanie z lodowcem Perito Moreno

Razem z Sebastianem – nieco postrzelonym kucharzem sushi z Ushuaia, dojechaliśmy autostopem do lodowca, by tam przy użyciu trąbki strzaskać go na kawałki…

…które z wielkim hukiem opadają do wody (oficjalna wersja mówi coś o ruchach lodowców, itd… Nie wierzcie! Teraz znacie prawdę)

Lodowiec oglądany z bliska okazuje się mocno zapowietrzony

Po tygodniu spędzonym w El Calafate ruszyliśmy do El Chalten

Poznajcie Florę, młodą lamę (guanaco), która jako pierwsza zapoznała nas z ich najstraszliwszą bronią – pluciem

Hmm, z nim na szczęście się udało, choć trochę nam pogroził. Zapewne rozumiecie, dlaczego nie próbowaliśmy robić zdjęcia z mniejszej odległości

Ten kondor został sfotografowany obiektywem 50mm (czyt. leciał baardzo nisko nad nami)

Spacer wśród olbrzymów – Cerro Torre i Fitz Roy – dwa najbardziej elektryzujące wspinaczy szczyty liczą sobie ponad 3000 m n.p.m.

Po zmierzchu

Przed świtem

Małpa w czerwonym nie ustrzegła się głupawki, a ta tyrolka tylko temu sprzyjała

Magiczny moment pod Cerro Torre – prezent na Mikołajki

Po ulewnym dniu dotarliśmy pod Fitz Roya

Wspinacze podchodzą lodowcem pod ścianę Fitz Roya

Przepis na „Makaron z sosem pomidorowym” – danie podstawa dla podróżnika rowerowego:

Składniki:

  • Makaron spaghetti lub świderki
  • Sos pomidorowy (lub pomidory) z puszki lub kartonu
  • Salami lub inne mięso, które można pokroić na małe kawałki. Wegetarianie mogą zastąpić ten składnik np. kukurydzą
  • Czosnek
  • Ser (najlepiej tarty)
  • Cebula (jeśli lubisz)
  • Sól, pieprz, suszona papryka chili
  • Wino lub yerba mate

Przygotowanie:

Makaron gotujemy aż będzie dobry – czas jest zależny od upodobania. Kroimy czosnek, cebulę, mięso i razem z sosem pomidorowym wrzucamy do drugiego naczynia stawiając na ogniu. Gdy sos zacznie bulgotać dodajemy przyprawy, mieszamy i zdejmujemy z kuchenki. Dodajemy odcedzony makaron dosypując sera (z doświadczenia wiemy, że im więcej, tym lepiej) i… gotowe. Podawać z winem (argentyńskim lub chilijskim) lub yerbą. Smacznego!

Kończymy kotem do serii „Koty Ameryki Południowej” specjalnie dla Asi i małej Jagienki

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:
Ten wpis wrzuciliśmy do szuflady: Argentyna. Bezpośredni link.

15 komentarzy na temat “Santa Cruz

    • Rut tutaj dostatek, ale niestety wszystkie z małej litery. Za to niektóre niesamowitej urody. Tak to już jest z tymi (R)rutami.

  1. Kurcze, straszy ten wicher, straszy.. Nie wiem co gorsze, czy jak wieje chłodem czy żarem.

    Zdjęcia pierwsza klasa!

  2. Pozdrowienia od Łukasza, Hanki i Eli spotkanych w El Calafate w hostelu. Nas Fitzek i Cerro Torre nie zaszczyciły swoją widocznością o;)
    Zdjęcia bombowe ale widzę, że zimnica tam u Was była. My łachy targaliśmy w plecakach, a chodziliśmy w T-shirt i krótkich spodenkach. Po przyjeździe do Polski złapałem (pisze to Łukasz) od razu katar i przeziębienie, bo różnica temp. to 30 stopni (w Buenos Aires było 30 stopni w piątek 09 gru).

    3majcie się mocno kerowników!
    pzdr.
    Lukasz

    • Dzięki wam poczuliśmy się przez chwilę BARDZO SŁAWNYMI podróżnikami. Może na następny wyjazd dołączycie do nas w trasie. Może gdzieś w Azji?

  3. Dla małpiszona najlepszego że miał urodziny na końcu świata, Trzymajcie się i szukajcie pępka świata. Ania i Karol Czarnopolscy

  4. Hej,
    Z okazji Świąt Życzymy Wam wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń już nie trzeba życzyć, bo właśnie realizujecie swoje marzenia, ale zdecydowanie zyczymy pomyślnych wiatrów – żeby viento patagonico Wam pomagał a nie przeszkadzał w pedałowaniu!
    My juz po dwóch tygodniach w Polsce chetnie wrócilibyśmy do Argentyny, moze kiedyś….
    Hanka, Łukasz i Ela

    • Bardzo dziękujemy i wiemy, że Wy wszyscy też dobrze wiecie, ze spełnianie marzeń to niezła frajda, czego wam szczerze życzymy!!! Trzymajcie za nas kciuki! Dzięki, i pozdrawiamy :)

  5. Cześć
    Jesteśmy obecnie na kampingu w Calama w Chile, po dwóch tygodniach jazdy przez pustkowia i prawie bez jedzenia :( Wreszcie mamy dostęp do szybkiego internetu i mogliśmy obejrzeć lepiej Waszą stronkę. Jesteśmy pod wrażeniem wszystkiego – i przepięknych zdjęć i profesjonalnego wyposażenia (Wy jesteście ekstraklasa a my trzecia liga :)ale dajemy radę!Niedługo na liczniku stuknie 13000 km :)Z Chile kierujemy się do Argentyny, więc mamy nadzieję, że spotkamy się w drodze. Pozdrawiamy

    • Witajcie, dziękujemy za te wszystkie pochwały, itd… :) ale… nam też pałąki w namiocie pękają – a ostatnio nawet rower :) To nie sprzęt jedzie, ale o tym pogadamy przy piwie w rozmiarze 970ml gdzieś w Argentynie!

      P.S. Obecnie jesteśmy w Futaleufu w Chile, skąd jutro ruszamy do Trevelin w Argentynie. Następnie po znalezieniu dobrego spawacza i odwiedzeniu znajomego w Bariloche chcemy jechać w kierunku Mendozy. Bądźmy w kontakcie – nasz mail to nakrancach małpa gmail.com

  6. Piękna sprawa! Wspaniałe zdjęcia. Niesamowita przygoda! Trzymamy za Was kciuki. Ciekawi jestesmy czy sie spotkacie z tą 2 para która jedzie z północy? Pozdrawiamy Aldona i Jurek, chociaż tylko Jurek pisze gdyż żona nie obsługuje komputera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *