Sprzęt Mówi

Po pięciu i pół tysiącach kilometrów rowerem i kilkuset pieszo w górach przyszedł czas na pierwsze podsumowanie sprzętowe. Starałem się to zrobić krótko i treściwie bez zbędnej marketingowej nowomowy (choć wiem, że nie zawsze się udało). Ocena jest subiektywna i napisana na zasadzie: „Jeśli wydajemy na to tak duże ilości pieniędzy to ma to działać. I już.” Większość produktów się sprawdza, może nawet czasem zostały ocenione zbyt krytycznie.

Jeśli, któryś z produktów interesuje was szczególnie – pytajcie na dole w komentarzach.

Sakwy, bagażniki i zabezpieczenie bagażu:

Przyczepka Extrawheel Voyager

Choć to Agnieszka jeździ z Extrawheelem, to początkowo ja miałem obawy o przyczepę – dodatkowy element, który może się popsuć. Zupełnie niepotrzebnie. Przyczepa sprawdza się doskonale – zarówno na asfalcie jak i na szutrach. Koło, które do niej wstawiliśmy jest identyczne jak w rowerze – piasta Shimano XT, 36 szprych DT Swiss, obręcz Alexrims DM24 i opona Schwalbe Dureme, dzięki czemu stanowi dobre źródło części zapasowych. Przyczepka uratowała nam skórę na drodze Carreterra Austral w Chile, gdzie pękło mocowanie bagażnika w widelcu mojego roweru. Dzięki przyczepie (a dokładniej temu, że Aga nie ma przedniego bagażnika) mogliśmy zamienić widelce, i w zasadzie bez problemu jechać dalej do Bariloche – tam pospawaliśmy widelec. Na przyczepie można wozić do 35kg – ale przy takim obciążeniu zaczyna się chwiać na boki. Niestabilność to główna wada przyczepki, zwłaszcza przy silnym bocznym wietrze. Mimo wszystko zalety przyczepki przeważają, a stabilność można poprawić właściwym zapakowaniem.

Bagażnik Tubus Logo

Jeśli chcecie jeździć z zestawem bagażnik Logo + sakwy Ortlieb Classic + przyczepka Extrawheel, to uważajcie – ze względu na obniżony punkt mocowania sakwy są zbyt nisko, i w zasadzie uniemożliwia to ich montaż z przyczepką. Trzeba zastosować bagażnik Cargo. Jeśli chodzi o bagażnik Logo – jest naprawdę mocny – nie mamy z nim absolutnie żadnych problemów (na Kubie połamaliśmy np. aluminiowy bagażnik TranzX). Przed korozją zabezpieczam go taśmą izolacyjną – firmowe naklejki Tubusa odklejają się same z siebie. Cena jest wysoka, ale kupując go masz problem w zasadzie z głowy. Na długie lata.

Bagażnik Tubus Cargo

Podobnie jak w przypadku Logo – mocny i prosty bagażnik, który użytkujemy bezproblemowo.

Bagażnik Tubus Ergo

Podobnie jak w przypadku Logo i Cargo. Ładowność Ergo to 15kg – wożę na nim sakwy Back Roller – duże. Żadnych problemów, choć wiszą dosyć nisko (podobnie jak sakwy na przyczepce) i przy dużych koleinach (np. w Corientes) trzeba uważać.

Sakwy Ortlieb Back Roller Classic

Nie bez powodu najczęściej spotykane sakwy na drodze. Mocne (zrobiliśmy w nich dziury tylko w trakcie upadku Agnieszki na Carretera Austral w Chile – zakleiliśmy dętką i klejem do Thermarestów – SeamGrip), wodoodporne i nieźle pyłoszczelne. System montażu niezawodny – trzyma bardzo pewnie – nigdy się nie wypięły, nawet na największych wertepach. Nasze propozycje – dół sakwy od wewnętrznej strony należy wzmocnić plastikową plisą – pomimo dedykowania tych sakw bagażnikom Tubusa – dołu sakw są „ranione” przez bagażnik – muszę je dodatkowo okleić na dole srebrną taśmą („Duct Tapem”) bo w przeciwnym razie w trakcie jazdy bagażnik „pracuje” trąc o sakwy i w wyniku długotrwałej pracy robi w niej dziurę. Dodatkowo, w systemie rolowania sakw na górze jest jedna listwa usztywniająca – żeby wygodnie zrolować sakwy muszę to robić z dwóch stron roweru. Dodanie drugiej listwy pozwoli na rolowanie sakw niezależnie od strony roweru, po której się znajdujemy. Do dolnego mocowania każdej sakwy dołożyłem dodatkowy hak, dzięki, któremu trzymają się jeszcze pewniej. Sakwy pasują dobrze także do przyczepki Extrawheel (górny system haków ustawiamy tak, iż znajdują się one pomiędzy oczkami na przyczepie, w które wpinają się sakwy fabrycznie dodawane przez Extrawheela)

Torby na kierownicę Ortlieb Ultimate 5 Classic L + wkłady fotograficzne Camera Insert

Torba ma bardzo dobry system mocowania na kierownicy (moim zdaniem najlepszy na rynku) – trzyma się na tyle pewnie, że bez mrugnięcia okiem wkładamy w nie niemal cały sprzęt fotograficzny. Mieliśmy wobec nich bardzo duże oczekiwania w związku z tym, że w trakcie tej podróży stanowią dla nas jedyne torby fotograficzne. Pojemne, wodoodporne, tylko raz wiatr w Patagonii zapylił nam to co było w środku. System zamykania na napy jest toporny w obsłudze – dostawałem szewskiej pasji rozpinając je tą małą tasiemką (szczególnie w rękawicach na mrozie). Dowiązałem sobie dodatkowe pętelki ze sznurka – i problem ustąpił. Do czasu, aż wyrwałem jedną z tasiemek (sic!) Jeśli chcesz używać Ultimate jako torby fotograficznej na ramie – pasek może okazać się nieco za krótki – wkład Camera Insert (made In China – natomiast sakwy są produkowane w Niemczech) dobrze wytłumia torbę i zabezpiecza aparat i obiektywy. To co należy podkreślić, a co dotyczy wszystkich elementów Ortlieb – to doskonałe radzenie sobie materiałów z promieniowaniem UV. Nasze torby były i nadal są czarne – nie tracą w ogóle koloru.

Torby na bagażnik Ortlieb Rack Pack M i L

Wodoodporne, mocne i pojemne. Ze względu na szeroki dostęp do rzeczy w środku moim zdaniem są wygodniejsze w użytkowaniu niż tradycyjnie rolowane duże wory. Rozmiar M łączy się po bokach klamrami z sakwami i tworzy bardzo kompaktowy system. Rozmiar L jest na tyle pojemny, że mieści matę, śpiwór, namiot, plecak, wkład jedwabny do śpiwora, u-locka i pętlę krypto lock.

Mapnik Ortlieb

Nie użyliśmy go ani razu.

Plecaki Golite Pinnacle

Używamy tych plecaków na każdym trekkingu (Peninsula Valdez, Tierra del Fuego, Torres del Paine. Cerro Torre, Fitz Roy) oraz w trakcie trzytygodniowej akcji na Aconcagua (w trakcie, której nosiliśmy w nich ponad 30kg przez ponad 20km opuszczając bazę). Są to lekkie i bardzo pakowne plecaki, w zasadzie bez żadnego systemu nośnego – producent zaleca obciążenia do 18kg i wydaje mi się, iż przy takich są wygodne. Są dosyć mocne. Lekko pruje się wszycie górnej taśmy kompresyjnej, i kilka razy szyliśmy (bardzo pojemne) boczne kieszenie z siatki (rozprute w wyniku zahaczenia o coś). Przed wyjazdem długo szukałem plecaka, który będzie duży (75l) ale lekki i mały po spakowaniu. Te Golite były najlepszą opcją którą udało mi się znaleźć, i w opisanym zakresie jesteśmy z nich zadowoleni.

Apteczka Ortlieb First Aid Kit

Po 2 latach używania apteczka Tatonki, którą także mamy ze sobą straciła impregnację oraz popruła się. Problem ten raczej nigdy nie będzie dotyczył Ortlieba- apteczka jest klejona, i mocno zaimpregnowana – bardzo dobrze chroni nasze leki (p.s. tabletki polecamy podkleić papierową taśmą klejącą – wszystkie zostaną na swoim miejscu)

Spanie + kuchnia:

Namiot MSR Fury

Wybraliśmy ten namiot ze względu na doskonałe referencje firmy, mocną konstrukcję oraz… długość. Przy 2 metrach mieszczę się w niewielu modelach. Krótko: po odciągnięciu wszystkich punktów w namiocie tym w zasadzie nie występuje coś takiego jak kondensacja – serio wszystko pozostaje suche! Ma bardzo duży przedsionek. Rozbija się go stosunkowo szybko, choć w pojedynkę jest to trudne (mamy starszą wersję Fury, ze stelażem wkładanym w tunele). Za to ma genialny w swej prostocie system pakowania, nie trzeba się gimnastykować, żeby wcisnąć zwinięty namiot do worka. Po prostu luźno wkłada się do worka i zaciąga tasiemkę. Namiot jest wodoodporny i ma mocną konstrukcję – na Ziemi Ognistej pękł nam jeden element stelaża – dostaliśmy części zapasowe paczką do MSR prosto do Argentyny! Po ok. 120 nocach zamek w sypialni przestał trzymać – co wykluczyło namiot z dalszego użytkowania – MSR wysłał nam zestaw naprawczy z nowymi zamkami z USA – ale ze względu na konieczność szybkiego wyjścia na Aconcaguę zakupiliśmy nowy namiot, którego będziemy obecnie używać – jest to Mountain Hardwear Trango 2. Wiemy, że jeszcze nie raz zatęsknimy za Fury bo to bardzo dobry, lekki namiot. (choć drogi okrutnie)

Materace Therm-a-rest Prolite Plus

Używamy wersji regular (Aga) i long (ja). Mieliśmy pewne obawy w związku z możliwością przebicia materacy – zupełnie bezpodstawne. Thermarestów używamy od wielu lat, zawsze z takim samym zadowoleniem. Nie ma z nimi najmniejszych problemów – żadnych dziur, rozklejeń, itd. Doszło do tego, że śpiąc na łóżku w hostelach czuję się czasem nieswojo. Są bardzo wygodne, a w stosunku do komfortu jaki oferują ich waga i kompresja (!!) są wręcz rewelacyjne.

Śpiwory Cumulus Tenequa 850 i Tenequa 900

Śpiwory są wykonane z najlepszych dostępnych materiałów – puchu gęsiego 96/4 850 cui i Pertexu Quantum. Po złapaniu wilgoci szybką schną na słońcu pusząc się ponownie. Temperatury deklarowane przez producenta są wiarygodne – używamy ich od tropikalnych miejsc (Misiones) po warunki stricte wysokogórskie – Aconcagua. Na biwaku na 6 tys. metrów, gdy temperatura odczuwalna w dzień osiągała -30 stopni (choć to nie legendarne -53 Gienieczki na Kołymie) po dodaniu getrów z powerstretchu i kurtki primaloftowej (coreloftowej) śpiwór pozwolił dotrwać bez najmniejszych problemów do rana. Szlag mnie trafia gdy muszę zapiąć ten śpiwór – listwa ocieplająca zamek nie jest w żaden sposób usztywniona, przez co ten regularnie wcina się weń. Przez to śpiwór ma kilka dziur zaklejonych taśmą izolacyjną. Laminowane logotypy producenta to już przeszłość – odpadły po miesiącu używania.

Wkłady jedwabne do śpiworów szyte przez mamę

Mamo – dzięki, są super. Raczej nie warto wywalać 300zł na gotowy produkt, jeśli macie maszynę do szycia i kogoś kto umie ją obsłużyć warto zrobić wkład samemu. Tanio, dobrze i na wymiar.

Worki na śpiwory Therm-a-rest Stuff Sack Pillow L

Ten worek to majstersztyk – jeden z moich ulubionych gadżetów, który ułatwia odpoczynek. Po wyjęciu z niego śpiwora i wywinięciu na lewą stroną mamy bardzo wygodną polarową poduszkę (wypchaną ciuchami). Mały, a cieszy. Lekko pruje się przy zaciąganiu sznurkiem.

Wodoodporne worki Therm-a-rest Simply Dry Sack

Jedyne tak lekkie worki, które są w 100% wodoodporne – a sprawdziłem ich naprawdę dużo – różnych producentów. Są tak szczelne, że po zalaniu ich wodą na całą noc nie puszczają ani kropli. Dopiero po tym teście, wkładam w nie aparat ufając bez problemu.

Naczynia MSR Quick 2 system

2 garnki aluminiowe (większy – aluminium anodyzowane, mniejszy z nieprzywierającym wykończeniem), 2 kubki termiczne, 2 plastikowe talerze + pokrywka z funkcją cedzaka. Dla Fast&Lightowych purystów pewnie będą za ciężkie, jednak dla nas to wybór doskonały. Z kubków niemal nie korzystamy, natomiast cała reszta sprawuje się świetnie. W duzym garnku można gotować makaron/ryż, w mniejszym doskonale robi się sosy, etc. (nic nie przywiera – łatwo umyć). Talerzy czasem używamy jako deski do krojenia. Bardzo dużo spotkanych ludzi miało ten zestaw. Wskazówka – czerwony talerz warto przełożyć na dół, wtedy mały garnek nie zostawia na nim śladów w trakcie przechowywania.

Patelnia MSR Quick Skillet

Ma nieprzywierające wykończenie – łatwo się myje. Pasuje do niej ta sama rączka co do w/w naczyń. Niezastąpiona do robienia jajecznicy.

Worek na wodę MSR Dromlite 6 litrów

Worki MSR to chyba najlepszy sposób na przewożenie dużych ilości wody na jaki wpadliśmy. Worki są szczelne, pojemne, dobrze wykonane, mają wlew pasujący do filtra na wodę MSR. Wersję Dromlite można (jeśli trzeba) wywrócić na lewą stronę, dzięki czemu schnie błyskawicznie. Nie ma takiej opcji, że coś cieknie. Korek pozwala na wylewanie wody w 3 różnych opcjach – od cienkiego strumyka, po szerokie ujście.

Worek na wodę MSR Dromedary 10 litrów

Wersja Dromedary ma wszystkie zalety w/w (poza wywracaniem na lewą stronę) – jest to wersja z pancernej Cordury – dzięki czemu worek można zalewać wrzątkiem oraz zamrażać (to drugie sprawdziliśmy na Aconcagua). Po wlaniu wody z chlorem potrzeba średnio 3 cykli wymiany wody, aby pozbyć się obrzydliwego posmaku. Mamy 2 takie worki i oba są świetne.

Deska do krojenia MSR Alpine Deluxe

Składa się na pół. Nie trzeba kroić cebuli na kamieniu. Łatwo się myje. Deska jak deska.

Butelki MSR Alpine Bottle

Kolejny (prócz poduszek) mój ulubiony gadżet. Początkowo mieliśmy zabrać jednolitrowe Siggi (pisałem o tym we wpisie o koszykach na bidony). Kiedy zobaczyłem te MSR wiedziałem, ze to musi być to. Zrobione ze stali – mocne i co najważniejsze nie chłonące żadnych posmaków. Można je wyparzać, mrozić, itd… Zaparzaliśmy w nich hektolitry Yerba Mate, przewoziliśmy napoje gazowane (tego nie polecamy – lekko puszcza przy gwincie) i zwykłą wodę. Szeroki wlew pasuje do filtra do wody MSR, a wąski umożliwia picie w trakcie jazdy. Plastikowy gwint pozwala na picie bez poparzenia ust, jednak po wlaniu wrzątku trzeba uważać na dłonie. Mamy wersje 1l.

Kuchenka MSR Whisperlite Internationale

Od kilku lat nasza podstawowa kuchenka paląca wszystko – nawet najgorszy syf ze stacji benzynowych od Maroka po Argentynę. Trzeba ją oczywiście regularnie czyścić. Chyba najlepszy wybór dla podróżników długodystansowych. Wiem, ze niektórzy dygają o pompkę, która jest z plastiku – bez obaw daje radę. Spłatała nam figla na Aconcagua, ale o tym napiszemy wam potem. Bardzo cenię w niej to, że można ją rozebrać na pojedyncze elementy i dokładnie wyczyścić. Ta kuchenka to raczej już taka klasyka, przy której niezależnie co się napisze – odkrycia Ameryki nie będzie. Dobry produkt warty ceny. Nie wiem jak ją przechowywać w sakwach – wszystko śmierdzi benzyną. Dodatkowo trzeba pamiętać, że jeśli nie używa się „czystej” benzyny (tzw. white gas) cała kuchenka jest w sadzy i bardzo brudzi.

Butelki na benzynę MSR Fuel Bottle

Butelka jak butelka – tę MSR na tle reszty (Primus, Laken, czy Decathlon) odróżnia samoblokujący się korek (czasem stosuje się taki w zbiorczych opakowaniach tabletek przeciwbólowych), dzięki czemu nie ma możliwości by się odkręcił w trakcie transportu.

Filtr do wody MSR Miniworks EX

Kolejny produkt MSR, z którego jesteśmy zadowoleni. Filtrowanie kilku litrów wody kosztuje sporo pracy. Wskazówka: co 3-4 litry warto filtr rozkręcić i zetrzeć syf z wkładu – łatwiej pompować dalej. Kranówka w Argentynie jest pitna, więc na razie nie używaliśmy go intensywnie (głównie na Aconcagua).

Miska składana Ortlieb Folding Bowl 10l

Dotychczas w zasadzie jej nie używaliśmy.

Nóż Petzl Spatha

Duże ostrze, całkiem ostry – równie wygodnie tnie liny i smaruje kanapki.

Spork Light My Fire Titanium Spork

Wolimy jeść wersją z tworzywa, jednak ten się nie połamie. Jeden niestety zgubiliśmy.

Ręczniki MSR Personal i Ultralite

Personal jest milszy w użytkowaniu, jednak Ultralite jest mniejszy, lżejszy i szybciej schnie. Pętelka umożliwiająca zawieszenie ręcznika w przypadku obu tych modeli zdecydowanie ułatwia życie, i zabezpiecza go przed porwaniem przez wiatr.

Latarki Petzl Tikka Xp2 I Myo Xp Belt

Tikka XP2 to już prawdziwa klasyka, chyba najlepszy wybór w taką podróż. Myo XP Belt, ze względu na wiecznie plątający się kabel to chyba najgorszy wybór – fajna w góry zimą, ale na rower i w podróż nie polecam.

Latarka Peli Vb3

Używana w namiocie – bardzo lekka, bardzo mała – w kolorze, który umożliwia szybkie odnalezienie w nieładzie. Baterie nam się niestety skończyły.

Worek transportowy Wisport 100 litrów – wersja zmodyfikowana

Wisport do swoich worów doszył nam szelki z wojskowych modeli plecaków. Używaliśmy tych worów do zapakowania sakw do samolotu, w autobusach oraz w trakcie transportu depozytu na mułach do Base Campu pod Aconcagua. Wydaje mi się, iż pomysł doszytych szelek jest na tyle sprawdzony, ze można to wprowadzić do seryjnej produkcji. Są olbrzymie po rozpakowaniu, a małe po spakowaniu. Mocne (dziury zrobiły dopiero muły), zaopatrzone w niewielką kłódkę z szyfrem.

Odzież Mateusza:

Kurtka Arc’teryx Atom SV Hoody

Ciepła, lekka, pakowna. Po pół roku kompresji w sakwach trochę się zbiła. Zamek główny nie ma blokady przez to czasem pod brodą potrafi się zacząć rozpinać. Doskonale skrojona – jest długa z tyłu co na rowerze jest koniecznością.

Kurtka Arc’teryx Alpha LT

Jak wyżej – doskonały krój – jedyna tak długa kurtka z potrójnego laminatu (dotyczy też wersji dla kobiet) jaką znalazłem. Wykonanie jest perfekcyjne. Impregnacja na średnim poziomie. Kaptur mieści kask rowerowy(!) natomiast bez niego jest dosyć trudny w wyregulowaniu. Błędem jest umieszczenie gumek regulujących kaptur wewnątrz kurtki – żeby cokolwiek zmienić, trzeba ją trochę rozpiąć. Przydałby się dodatkowy suwak na dole (zarówno w trakcie jazdy na rowerze, jak i używania uprzęży wspinaczkowej) Jeśli to ma dla Ciebie znaczenie – nie jest zrobiona w Chinach – tylko w Kanadzie.

Bluza Arc’teryx RHO AR Top

Ponownie perfekcja kroju – najwyższej jakości materiały. Dosyć krótka na rower.

Bluza Icebreaker Gt 260 Quantum Hood

Po 2 miesiącach w tropikalnym słońcu zaczęła tracić kolor. Obecnie jest dosyć mocno ruda. Przy okazji tej bluzy napiszę o zaletach wełny Merino – jest to jeden z moich ulubionych materiałów – schnie szybko (jednak wolniej niż syntetyki), grzeje – a mimo to doskonale nadaje się na upały, i co najważniejsze – nie śmierdzi – serio, nie wierzyłem w to do czasu pierwszego kontaktu z produktami Icebreakera. Jest podatna na przetarcie gdy jest mokra. Jeśli zaś chodzi o samą bluzę – pochodzi z serii sportowej GT, przez co ma dodane odblaski (na rower jak znalazł), kaptur jest świetnie skrojony, można go zakładać pod kask. Na końcach rękawów ma pętle na kciuki. Noszę ją niemal non stop.

Koszulka Arc’teryx Phase AR Crew LS

Ponownie doskonały krój. Trwała, schnie szybko, szybko też łapie nieprzyjemny zapach.

Koszulka Arc’teryx Phase SL Crew SS

Jedna z najlżejszych koszulek jakie widziałem, niewielka po spakowaniu, schnie niemal natychmiast. Bardzo dobrze skrojona. Łapie zapachy.

Koszulka Icebreaker GT 180 Ls Chase Zip

Bardzo dobry krój, pętelki na kciuk, odblaski, o zaletach wełny już pisałem. Używam tego modelu od kilku lat. Moja ulubiona koszulka outdoorowa.

Koszulka Icebreaker GT 150 Ss Velocity Zip

Wersja z krótkim rekawem, nieco bardziej dopasowana.

Spodnie Mammut Base Jump

Dosyć toporne, raczej ich nie używałem w trakcie tej podróży. Mają fajne wzmocnienie na dole nogawek i na d.

Spodnie The North Face Climbing Pant

Moje ulubione spodnie. Są świetnie skrojone – majstersztyk. Lekkie, wygodne, bardzo szybko schną. Są dosyć mocne (materiał) choć mają już jedną dziurę na d. Muszę wspomnieć iż mają bardzo słabe szwy fabryczne – przed wyjazdem zaprzyjaźniona szwaczka wzmocniła mi je dodatkowymi szwami.

Spodnie The North Face Meridian Pant

Ponownie świetny materiał – bardzo szybko schną, są przewiewne. Pakowne. Luźne w kroju. Mają sekretną kieszeń na dokumenty w środku.

Spodnie Mountain Hardwear Power Stretch Tight

Bardzo dobry krój na rower – podwyższony stan z tyłu chroni nerki. Powerstretch w nich użyty jest niższej gramatury. Po kilku latach używania są już dosyć znacząco zbite – szczególnie na d. Mają kilka dziurek. Szwy nie uwierają (w przeciwieństwie do Agnieszki Marmota)

Spodnie z powerstretchu Kwark

Uszyte na miarę z jednej z najgrubszych gramatur powerstretcha z jaką miałem do czynienia. Są naprawdę ciepłe, trwałe i perfekcyjnie wykonane. W Polsce.

Spodenki The North Face Meridian Short

Używane od lat. Uwagi podobnie jak w wersji z długimi nogawkami.

Rękawiczki Arc’teryx Tau AR

Arc’teryx chyba ma patent na perfekcyjne kroje. Każdy z palców tych rękawic robi wrażenie wykrojonego osobno pod rękę potencjalnego użytkownika. Są wzmocnione skórą w taki sposób, ze doskonale zabezpieczają je w trakcie trzymania kierownicy. Do umiarkowanych temperatur chronią przed wiatrem i chłodem. Trochę się zmechaciły. Upadki na szutrze przeżyły bez szwanku.

Czapka Icebreaker

Cienka czapka – czepek – dobrze leży pod kaskiem.

Bokserki Icebreaker 150 Boxer w/Fly

Hmm… Nie uwierają :) Wręcz przeciwinie.

Skarpety Keen i Icebreaker

Ciepłe, trwałe (żadnych dziur), nie śmierdzą, nie kurczą się w praniu i są świetnie dopasowane.W modelach Keena podoba mi się oznaczenie R i L.

Sandały Lizard Creek

Od kilku (6/7) lat moim ulubionym modelem jest Lizard Super Hike. W tę podróż zabrałem jednak Creek, ze względu na brak naturalnych materiałów (skórzanej wyściółki) dzięki czemu szybko schną. Po pierwszym tygodniu lekko rozkleiła się wibramowa podeszwa (sic!) skleiłem klejem do thermarestów – i trzyma. Poza tą wpadką (pierwszą) są trwałe, wygodne (to są najwygodniejsze sandały świata) – na przestrzeni tych lat sprawdziłem modele wielu producentów.

Buty Keen Targhee II Mid

Są lekkie. A nawet bardzo. Przeszedłem w nich wszystkie trekkingi łącznie z wynoszeniem depozytu na 5,5 tys. metrów n. p. m. (ze względu na nieporozumienie jakim jest Lasportiva Batura) Są bardzo wygodne (dosyć szerokie). Bardzo dobrze się w nich także jeździ na rowerze. Niestety poprzecierały się oczka do sznurowania (3), co może doprowadzić do konieczności szukania nowych butów. W Tierra del Fuego w ciężkim mokrym śniegu przemokły i zaczęły, hmm… nieładnie pachnieć – jednak bez problemu się wywietrzyły. (w takim ciężkim, mokrym śniegu przemakają każde buty). Chyba używałem ich w zbyt ciężkich warunkach – nie do takich są przeznaczone.

Buty LaSportiva Batura

Nieporozumienie. Po ok. 7 dniach używania pada całkowicie zamek zapinający lewy but (YKK) Skutek? Brak czucia palców w stopie i rezygnacja z ataku na szczyt Aconcagua.

Odzież Agnieszki:

Kurtka Arc’teryx Theta SV Jacket

Najdłuższa damska kurtka z trójlaminatem jaką udało się nam znaleźć. Ma to niebagatelne znaczenie przy moim wzroście i przeznaczeniu na rower. Wszystkie uwagi można powtórzyć za męską Alpha LT.

Kurtka Mountain Hardwear Nitrous Jacket

Sweter puchowy z kapturem spełnia wszystkie stawiane przed nim oczekiwania. Jest niezwykle pakowny i zaskakująco ciepły jak na swoje parametry/wymiary. Bardzo zgrabny i „kobiecy”, co prawdę mówiąc trochę mnie do niego zraża.

Kurtka Mavic Cascade Jacket

Bardzo mała i lekka „przeciwdeszczówka”. Bardzo obcisły krój i brak kaptura sprawia, że najlepiej sprawdza się podczas tropikalnych, nie trwających zbyt długo opadów deszczu. Zajmuje mało miejsca, ma rowerowy krój (dużo dłuższy tył), jednak na razie nie została użyta (chyba podróżowaliśmy przez zbyt zimne i suche miejsca). Cena może zniechęcać.

Kamizelka Mammut Pilgrim Vest

Świetna na duże mrozy. Sprawdzała się już w Polsce, w podróży potwierdziła swoją grzewczą moc. Jedna z bardziej ulubionych rzeczy, choć przeobraża mnie w bałwanka.

Spodnie Marmot Cortina Pant

Największa wada tych spodni, z mojego punktu widzenia, to przykrótkie nogawki. Można je nosić zarówno niezależnie, jak i z ocieplającą warstwą spodnią (getry, rajstopy, etc.).

Spodnie The North Face Meridian Hybrid Pant

Naprawdę uniwersalne i wygodne. Przemyślany krój (elastyczne wstawki na kolanach) sprawia, że świetnie leżą, a przewiewny materiał umożliwia noszenie ich nawet przy dużych upałach (duży plus kiedy jest się podatnym na poparzenia słoneczne). Możliwe jest też zrobienie z nich rybaczek poprzez podwinięcie nogawek. Ciekawe jest w nich to, że zamki w kieszeniach zapinają się odwrotnie niż zazwyczaj. Może to powodować początkowo pewne problemy „adaptacyjne”.

Spodnie Icebreaker GT 200 Pace Legless

Rybaczki zaprojektowane zostały jako warstwa spodnia, ale ja najchętniej używałabym je samodzielnie. Niestety z obawy o szybkie przetarcie od siodełka (materiał jest mocno podatny na wycieranie) musiałam z tego zrezygnować. Stąd spodenki zyskały funkcję piżamy, w której sprawdziły się idealnie. A jako ocieplacze służyły mi na Aconcagua.

Spodnie Marmot Powerstretch Pant

Dość dziwaczny krój getrów powoduje, że szwy przebiegają dookoła uda, co nie jest najwygodniejsze, ale nie powoduje otarć. Spodnie są ciepłe i dobrze przylegają do ciała.

Spodenki Rejoice Sun

Nie nadają się do jazdy na rowerze, ale stanowią miłą odmianę w sportowym stylu. Używam ich w momentach, gdy odpoczywamy od jazdy. Guma w pasie jest bardzo sztywna, nawet po sporej utracie wagi jest odczuwalnie napięta.

Koszulka Mammut Cotopaxi Zip

Rzadko noszona, ze względu na dziwne połączenie ciepłego materiału z krojem (krótki rękaw). Dobrze leży i jest przyjemna do ciała. No i jest dłuuuuuga ;-).

Koszulka Icebreaker GT 150 Dash Crewe

Bluzki Icebreaker to najbardziej eksploatowane części mojej garderoby. Świetnie sprawdzają się przy wysiłku – nie kumulują wilgoci, są przewiewne i nie śmierdzą. Dzięki temu można używać je bez problemu przez kilka, a nawet kilkanaście dni z rzędu. Do tego kroje i kolory są bardzo ciekawe. Problemem jest tylko podatność na przetarcia, zwłaszcza kiedy materiał jest wilgotny.

Koszulka Icebreaker GT 180 Ls Chase Zip

Gramatura 180 doskonale sprawdza się jako warstwa spodnia (ogrzewacz) jak i wierzchnia nawet przy dużych upałach. Ma odblaski, które dość szybko się łuszczą. Długie rękawy są zaopatrzane w pętelkę na kciuk, choć to niespecjalnie sprawdza się przy jeździe na rowerze (rękawy są na to trochę za krótkie).

Bluza Icebreaker Tech Top

Używana jeszcze w Polsce sprawdza się też w podróży. Prosta, ciepła bluza. Kolor nie do zdarcia (w odróżnieniu od czarnego – patrz odzież Mateusza)

Bluza Icebreaker Quantum

Wersja bardziej usportowiona tech topu – zawiera więcej streczu i ma odblaski. Nie bardzo zmienia to funkcjonalność.

Bluza Mountain Hardwear Powerstretch Jacket

Bluza z kapturem o dziwnym kroju, który zapina się aż pod… nos. Świetnie

With these water patches order cialis online is ramblings does Konad.

sprawdza się to rozwiązanie w trudnych warunkach górskich przy niskich temperaturach i silnym wietrze, kiedy można zakryć niemal całą twarz. A że wygląda się przy tym trochę jak kosmita… Bluza jest długa i ma długie rękawy. Jest starannie wykonana, naprawdę brak jej wad.

Bielizna Icebreaker Boy Short

Bardzo wygodne przy jeździe na rowerze szorty. Zalety wełny merino jak najbardziej sprawdzają się w bieliźnie.

Rękawiczki Arcteryx Gotic Glove

W kroju majstersztyk – przylegają do dłoni jak druga skóra. Niestety materiał jest tak delikatny, że niemal każde włożenie kończy się dziurą, co całkowicie je dyskwalifikuje.

Rękawiczki Black Diamond Heavyweight

Ciepłe, ale nie wiatroodporne. Na rowerze, przy trudnych warunkach pogodowych nie chronią przed zimnem i wilgocią. Jednak są bardzo odporne na uszkodzenia i przy standardowym użytkowaniu bardzo dobrze się sprawdzają.

Czapka Icebreaker

Czapka, która skutecznie zakrywa nieumyte włosy ;-). Nadaje się pod kask, przylega do czaszki jak czepek pływacki.

Kominiarka The North Face

Na razie nie używana.

Skarpety Keen, Icebreaker i Meindl

Skarpety Icebreaker na tle innych produktów tej firmy zaskakują trwałością. Pomimo bardzo intensywnego użytkowania nie udało mi się w nich zrobić dziury. Po prostu nie do zdarcia!

Skarpety Keen – bardziej efektowne w wyglądzie, ale zdecydowanie słabszy materiał.

Meindl – na razie nie używane.

Buty Keen Delta

Porządne i ciepłe buty. Problem z nimi pojawia się na bardzo intensywnym deszczu i w ciężkim mokrym śniegu – przemakają i dosyć długo schną. Na rowerze sprawdzają się bardzo dobrze. Stopy nie marzną w nich nawet przy niskich temperaturach.

Buty Meindl Piz Palu

Ciepłe buty z membraną Gore. Mają bardzo wąski krój (!), przez co na nodze prezentują się bardzo zgrabnie, ale cierpi na tym wygoda. Używałam ich na Aconcagua do wysokości 5.500 m i sprawdziły się bardzo dobrze.

Sandały Keen Venice

Dzięki ochronie palców sandały Keena świetnie sprawdzają się na rowerze. Przewiewność łączy się tu z ochroną stopy przed urazami. Przy dobrej wentylacji nie łapią zbytnio nieprzyjemnego zapachu. Niestety moje już są mocno zużyte po kilku latach (i wyprawach).

Foto i Pc:

Statywy Manfrotto (Magic Arm, Super Clamp)

Bardzo szybko łapie luz na łączeniu obu uchwytów – nie warto wydawać tyle kasy.

Mikroskrzynki Peli na komputer (Peli 1080), dysk twardy (Peli 1020) i karty pamięci (Peli 1010)

Są świetne. Zawartość jest chroniona w 100% przed wodą i pyłem, a dodatkowo – wstrząsami. Myślę, że bardzo często jest to pomijany element ekwipunku – myślimy o czymś takim dopiero gdy życie zrobi nam kuku z dyskiem, na którym są wszystkie zdjęcia. Wtedy może być za późno.

Komputer Nokia Booklet 3G

Drugi egzemplarz, który mamy jak na razie daje radę. Ze względu na to iż pierwszy padł nam na 2tyg. Przed wyjazdem – nie polecamy. Nie warto ryzykować.

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:
Ten wpis wrzuciliśmy do szuflady: Argentyna. Bezpośredni link.

6 komentarzy na temat “Sprzęt Mówi

    • Chcielibyśmy, ale nie dostaliśmy nic. Wszystko zostało zakupione. Jeśli chodzi o MSR – w hurtowej cenie. Jeśli chodzi o Arcteryx to głównie na portalach aukcyjnych.

  1. rzuciłem okiem na ekwipunek i od razu stwierdziłem, że nie mieliście lekko taszcząc w sumie całą szafę. Nie wiem czy odnieśliście takie wrażenie na koniec wyprawy, że wzieliście za dużo ubrań, ale ja miałbym takie wrażenie już na początku. To co mnie szczególnie zdziwiło to duża ilość spodni oraz kurtek i mała ilość skarpet.
    Czy obecnie nie sądzicie, że przesadziliście z ilością ubrań – deficytem skarpet ? :)

    • Hej Mariusz. Nadal jesteśmy w podróży i jeszcze jakiś czas będziemy. Jedyna kurtka, której nie użyliśmy to Agnieszki rowerowy Mavic. Na Aconcagua do komfortu termicznego nam nawet tych cieplejszych bluz/kurtek zabrakło. Jeśli natomiast chodzi o skarpety to Icebreakerów i Keenów mamy kilka par. Myślę, że (wyłączając Aconcagua) ilość i typ ubrań dobrany został całkiem nieźle. Pokrywa zakres temperaturowy od -20 do +XX. Dużą zaletą nowoczesnego ekwipunku jest jego waga i pakowność. Ubrania zajmują nam po półtora sakwy – czyli jakieś 25-30l.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *