TEST LIOFILIZATÓW

W trakcie naszej rodzinnej wyprawy Sea to Summit – rowerem z Helu na Śnieżkę postanowiliśmy zrobić test liofilizatów dostępnych na polskim rynku. Zdecydowaliśmy się na to ze względu na szybkość i prostotę przygotowania pełnowartościowego posiłku jaką dają liofilizaty. W sakwach mieliśmy produkty następujących marek: Lyo Food, Voyager, Trek N Eat i Summit to Eat.

O daniach lifolizowanych pisałem w książce TREK następująco: „Czy istnieje jakiś kompromis pomiędzy wagą, pakownością i wartością energetyczną jedzenia zabieranego na trekkingi? Tak – jest nim specjalnie przygotowana żywność liofilizowana stanowiąca pełnowartościowy posiłek o niewielkiej masie i objętości. Pierwszy raz liofilizaty, jak powszechnie nazywa się je w Polsce zostały wyprodukowane na potrzeby armii amerykańskiej w trakcie II Wojny Światowej, potem były podstawą wyżywienia uczestników misji kosmicznych”

KONSERWACJA BEZ KONSERWANTÓW
Liofilizacja jest procesem polegającym na zamrażaniu jedzenia w temperaturze -50 stopni Celsjusza, a następnie sublimacji powstałego lodu. W trakcie tego etapu, w próżni lód przechodzi w parę z pominięciem stanu ciekłego – jednym słowem wymraża się z jedzenia wodę. Ostatnim etapem jest suszenie w temperaturze +50 stopni Celsjusza, pozwalające uzyskać produkt finalny o wilgotności około 2% i dziesięciokrotnie niższej masie. W taki sposób przygotowuje się poszczególne składniki dań by następnie po wymieszaniu ich ze sobą stworzyć gotowe danie – np. kurczak z ryżem. Oczywiście najlepszą sytuacją jest ta, w której procesowi liofilizacji poddawane są kompletne, przygotowane przez kucharza posiłki. W praktyce niestety niewiele firm tak robi.

PRZYGOTOWANIE POSIŁKU
Przygotowanie liofilizowanego obiadu jest bardzo proste – wystarczy zalać zawartość opakowania niewielką ilością wrzątku, wymieszać, odczekać kilka minut, ponownie wymieszać i… gotowe. Na dużych wysokościach woda wrze w niższej temperaturze – nie stanowi to jednak większego problemu w trakcie przygotowywania dobrej jakości liofilizatów, trzeba wówczas odczekać kilka minut więcej.
Łatwość przygotowania to nie jedyna zaleta tych produktów. W trakcie procesu liofilizacji jedzenie zachowuje swoje minerały i witaminy oraz wysoką wartość odżywczą. Ponadto w 90% nie zmienia się jego kształt i forma. Brak wody uniemożliwia rozwój mikroorganizmw, a dzięki hermetycznemu opakowaniu woda i tlen nie przedostają się do środka.

OPAKOWANIE
Z naszych doświadczeń wynika, że najlepszy liofilizat to taki, który można zalać w torebce, bez konieczności przesypywania go do osobnego naczynia. Po zjedzeniu po prostu zwijamy opakowanie i chowamy do plecaka by wyrzucić je w przeznaczonym do tego miejscu.
Każdy liofilizat w instrukcji przygotowania posiada dokładną ilość wody jakiej należy użyć. To ważne, bo zbyt mała ilość wody uniemożliwi właściwe rozmieszanie, a zbyt duża zamieni danie w wodnistą papkę. Jeśli nie dysponujesz butelką wyposażoną w miarkę (np. Nalgene lub Camelbak) najlepszym rozwiązaniem będzie opakowanie z oznaczonym poziomem wody, do którego należy zalać danie. Niestety nie wszyscy producenci drukują takie oznaczenia wewnątrz torebki.

ZALETY LIOFILIZATÓW:
• Pełnowartościowe posiłki
• Lekkie
• Pakowne
• Nie wymaga dużej ilości wody do przygotowania
• Łatwe i szybkie w przygotowaniu – wystarczy zalać wodą
• Nie trzeba zmywać
• Posiadają długą datę ważności
• Można je przygotować przy użyciu wody o niższej temperaturze wrzenia (góry wysokie)

 

Gdy wiecie już niemal wszystko o liofilizatach przyjrzyjmy się konkretnym produktom, które mieliśmy na wyprawie.

 

 

LYO FOOD
Lyo Food jest polską marką, która swoją siedzibę ma w Kielcach, jej produkty dostępne są także poza granicami kraju. To co wyróżnia markę to fakt, że jej posiłki przygotowywane są z gotowych dań a nie w wyniku mieszania oddzielnie przygotowanych składników. Posiłki Lyo Food nawet dla tych, którzy często pomstują na smak liofilizatów uchodzą za smaczne. Niejednokrotnie słyszałem o nich wypowiadane ze zdumieniem: „to smakuje jak normalne jedzenie”. Nie pozostaje nam nic innego jak potwierdzić tę opinię. Nasze ulubione smaki to: Farfalle ze szpinakiem, Penne Bolognese i Kurczak Tikka Masala. Głównym problemem z Lyo Food zawsze była dosyć fantazyjna ilość wody, którą należało zalać posiłek, np. 257ml albo 419ml – przy braku zaznaczonej linii zalewania odmierzenie właściwej proporcji było kłopotliwe. Na szczęście nowe opakowania posiadają bardzo widoczną podziałkę na zewnątrz torebki. Czasem zdarza się, że w miejsce perforacji służące skróceniu opakowania przed jedzeniem delikatnie pęka a danie ulega zepsuciu. Okres przydatności do spożycia wynosi 3 lata od daty wyprodukowania. Lyo Food jest najdroższy ze wszystkich producentów, których liofilizaty mieliśmy ze sobą na wyprawie Sea To Summit.

TREK N EAT
Trek N Eat pochodzi z Niemiec. Oferta marki jest bardzo bogata, obejmuje śniadania, dania główne i desery. Ze wszystkich marek, które mieliśmy ze sobą na wyprawie produkty TEN są największe a przez to najbardziej kaloryczne. Danie z ryżu po bałkańsku to niemal 1000kcal! Opakowania posiadają na zewnątrz zaznaczoną linię zalewania wodą – rozwiązanie to jest bardzo wygodne, a jeśli nie nalejemy zbyt dużo ilość wody okazuje się idealna. Większość posiłków wymaga dłuższego czasu oczekiwania niż deklarowane przez producenta 8-10 minut (szczególnie w przypadku dań z ryżem). W składzie niektórych potraw można znaleźć takie składniki jak: środek zagęszczający, maltodekstryna, środek przeciwzbrylający. Ponadto niezwykle enigmatyczny wydaje się dopisek „przyprawy”.

VOYAGER
Marka Voyager dostępna jest na polskim rynku od ubiegłego roku. Posiłki są lekkie – bardzo często oparte o kaszę kuskus. W ofercie znajduje się bardzo duży wybór dań wegetariańskich i wegańskich. Opakowania posiadają narysowaną wygodną linię zalewania wodą. Były to jedyne produkty, które mieliśmy w porcjach pojedynczych (małych) przez co w porównaniu z innymi liofilizatami wydawały nam się dużo mniej kaloryczne i musieliśmy dojadać czymś innym. Nie wiemy do końca czy to sentyment do Maroka czy zasługa kucharzy Voyagera ale Marokański Tajine jest naprawdę bardzo dobry – niemal taki sam jak w Marrakeszu.

SUMMIT TO EAT
Summit To Eat to brytyjska marka, która liofilizuje żywność od ponad 50 lat ale w polskich sklepach dostępna jest od niedawna. Jej produkty charakteryzuje bardzo długi okres przydatności do spożycia (7 lat od daty produkcji) oraz zdecydowany smak – są najlepiej doprawionymi posiłkami, z których korzystaliśmy w trakcie wyprawy przez Polskę. Podobnie jak w Lyo Food także tutaj liofilizowane są kompletne posiłki a nie poszczególne składniki. Wewnątrz opakowania znajduje się kilka linii zalewania (to do, której linii należy zalać posiłek określone jest w instrukcji przygotowania), z doświadczenia wiemy jednak, że należy użyć jej nieco więcej niż deklaruje producent. W jednym z ośmiu opakowań nie mieliśmy narysowanych linii – był to prawdopodobnie błąd w produkcji. Na uwagę zasługuje bardzo korzystna cena.

TEST
Przygotowaliśmy poniższe zestawienie, które zawiera: Nazwę producenta, rodzaj posiłku, wagę przed i po zalaniu wodą, kaloryczność (dla całego posiłku), cenę oraz subiektywną ocenę smaku w skali 1-10. Unikaliśmy porównywania poszczególnych smaków i robienia rankingu w związku z tym, że jest to niezwykle subiektywne odczucie – nawet w naszym niewielkim zespole oceny bywały skrajnie różne.

Pobierz zestawienie w pliku XLSX

Wszystkie liofilizaty zostały nam przekazane nieodpłatnie przez producentów i dystrybutorów:

Lyo Food – Lyo Food

Trek N Eat – Raven

Voyager – Skalnik

Summit to Eat – Paker

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:

3 komentarzy na temat “TEST LIOFILIZATÓW

  1. Fajnie, że podjęliście się tematu porównania produktów, ale widząc zestawienie w Excelu jestem mocno rozczarowana tym jak bardzo NIE przyłożyliście się do tematu. Powinno to być dokładniej rozpisane, ocenie nie powinna podlegać tylko jakość smaku, brakuje też finałowego podsumowania z określeniem, które najlepiej (waszym zdaniem) wybrać, chociażby pod względem jakoś/wielkości do ceny.

  2. Zapomnieliscie napisac o tragicznej wadzie Lyo — wrzucaniu pochlaniaczy do srodka. Jesli ktos ma za duzo czasu i lubi loterie na trasie, to jasne, „swietna” zabawa, ale dla mnie mimo b.dobrego smaku ten producent jest skreslony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *