Urugwaj na plus i minus

W Urugwaju spędziliśmy tylko tydzień, ale był to drugi kraj Ameryki Południowej stąd nie obyło się bez porównań co jest lepsze w Argentynie,  a co w Urugwaju.  Zrezygnowaliśmy ze zwiedzenia wybrzeża atlantyckiego, które jest uważane za najatrakcyjniejszy rejon tego kraju, ale w zamian zobaczyliśmy Urugwaj „od kuchni”.  Oto nasze podsumowanie plusów i minusów.

+

Serdeczni Urugwajczycy

Wielu ludzi mówi po angielsku

Psy są mniej agresywne niż w Argentynie

Stacje benzynowe z WIFI i bezpłatnym wrzątkiem do Mate

Niewielki ruch na dobrej jakości drogach

Piwo, pizza i Gnochi (tradycyjne kluski serwowana pod koniec miesiąca)

Gorące termy

Niewielu turystów

Formalizm *

Niezrozumiały hiszpański

Robactwo  w hostelu

Kierowcy ciężarówek

Rowerowy autostopowicz nie ma co liczyć na okazję

Ceny wysokie jak w Argentynie

Bramka obroniona ręką przez Suareza w mundialowym meczu z Ghaną

*Istnieje teoria, że narody można podzielić na takie, które wykazują większe lub mniejsze przywiązanie do przepisów, zakazów i nakazów. Tacy na przykład Niemcy to typowi formaliści, podczas gdy z Polakiem, czy Rosjaninem zawsze można się „dogadać”. Po przyjeździe do Urugwaju, a właściwie jeszcze na granicy rzuciło się nam w oczy, że Urugwajczycy są przedstawicielami postawy formalistycznej. Otóż pogranicznicy oświadczyli, że nie możemy przejechać przez granicę na rowerach, ponieważ jest tam odcinek 5 km, przez który na rowerze, ani na piechotę po prostu nie można. Nie chcieliśmy się narażać władzy nowego kraju już w pierwszym dniu, więc grzecznie czekaliśmy na autobus, który rzekomo miałby nas przewieść. Po pół godzinie autobusu nie było widać, jak również przejście zostało zamknięte i ustał jakikolwiek ruch. Zachodziliśmy w głowę, dlaczego nie możemy wykorzystać tej „luki” na przekroczenie owych straszliwych 5 km. Po kolejnych kwadransach i porozumiewawczych spojrzeniach celników podjechał niewielki pick-up, prawdopodobnie znajomego któregoś z pograniczników, który zapakował nas z rowerami na pakę i dostarczył do najbliższej miejscowości. Okazało się, że owe „nieprzejezdne dla rowerów” 5 km to po prostu wąski odcinek drogi bez pobocza wiodący nad rzeką Urugwaj. Trochę nas to zajście zdziwiło, niemniej byliśmy wdzięczni za dostarczenie nas  aż do miasta. Na kolejne przykłady formalizmu nie trzeba było długo czekać. Chcąc zajrzeć do centrum handlowego ustawiliśmy rowery na chodniku przy kolumnie – w miejscu gdzie doskonale się mieściły, i gdzie nikomu nie mogły przeszkadzać. Jednak lotem błyskawicy zjawiła się ochroniarka, która nas pouczyła, że miejsce do rowerów jest w podziemnym parkingu i tylko tam. Tłumaczenie, że jechanie z obładowanymi rowerami  kilka metrów pod ziemię jest niezbyt wygodne nie pomogło, chcąc –nie chcąc zjechaliśmy na specjalny rowerowy parking, gdzie oczywiście okazało się,  że naszych wielkich rowerów nie ma tam jak ustawić i muszą być trzymane bez przerwy przez jedno z nas. Jednak obsługi centrum nie skłoniło to do refleksji „może postawcie je gdzie indziej” raczej byli szczerze zdziwieni, że nie podoba nam się że rowery znajdują się na parkingu dla nich przecież przeznaczonym. Jeszcze kilkukrotnie w Urugwaju formalizm jego mieszkańców dał nam w kość, jednak ostatecznie trudno mieć do kogokolwiek pretensje. Oni po prostu wierzą, że reguły są po to żeby je przestrzegać i na pewno w wielu sytuacjach jest to pozytywne, choć w niektórych prowadzi to do absurdów rodem z komedii PRLowskich.

No i kilka obrazów:

Krajobraz trochę jak w Polsce

To największy kot jakiego widzieliśmy w życiu. Sięgał Agnieszce do kolana. A do tego głasiowy potwór!

Z tymi Panami (łącznie 6) nieomal popłynęliśmy z Urugwaju do Buenos Aires ich jachtem. Zostaliśmy przez nich zaproszeni na wielkie asado (grill) – to był naprawdę bardzo miły wieczór.

Cieszy nas każdy wasz komentarz (zdjęcia nie kłamią!) więc jeśli tylko macie ochotę to piszcie, pytajcie (odpowiemy!) i komentujcie. Nie ma się czego obawiać.

Pozdrawiamy!

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:
Ten wpis wrzuciliśmy do szuflady: Urugwaj. Bezpośredni link.

3 komentarzy na temat “Urugwaj na plus i minus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *