Żegnaj Patagonio!

Po trzech miesiącach przyszedł nareszcie ten czas – żegnamy się z Patagonią. Były momenty, kiedy wydawało nam się, że przebycie jej jest zupełnie nierealne. Kiedy puste krajobrazy ciągnęły się w nieskończoność. Kiedy kolejne kilometry wyrywaliśmy w wysiłku jadąc z prędkością idącego człowieka. Kiedy przez ponad 100 km nie napotykaliśmy żadnego domu. Gdy więc stanęliśmy przed mostem oddzielającym prowincje Nequen i Mendoza stanęły nam przed oczami te kilometry przejechane pod wiatr, po fatalnej nawierzchni, w deszczu i piekącym słońcu. Możemy powiedzieć, że wiemy co to znaczy przejechać Patagonię. Teraz te słowa mają dodatkową wagę naszych doświadczeń. Koniec Patagonii, niemal mitycznej krainy, jest zupełnie niepozorny i spokojnie można nazwać go krańcem świata. Kolejny kraniec do kolekcji.

Oczywiście Patagonia nie chciała nas tak chętnie wypuścić, na 300 km od granicy prowincji na jeden dzień utknęliśmy z powodu huraganowego wiatru, który przy okolicznych piaszczystym podłożu tworzył niebezpieczną mieszankę pilingującą. Za to ostatnia noc była zupełnie bezwietrzna i niesamowicie spokojna. A więc do widzenia Patagonio, nie wiemy kiedy znów się zobaczymy, ale jedliśmy jagody calafate, więc kiedyś na pewno.

W muzeum kolei w Esquel odprawili nas z kwitkiem. Ale to nie odstraszyło nas od spróbowania nowego środka transportu. Jak oceniasz Wojtek? Dobre będzie?

To nie jest śnieg. To pył wulkaniczny przywiany do Argentyny z Chile. A tak wszystko się zaczęło: 990px.pl

Tam jest widok. Przez 2 dni jeździliśmy w przeciwpyłowych maskach

A to jest strumień. Z głębokich czeluści sakw wyjęliśmy filtr do wody.

Wiatr tworzy piuropusze z pyłu, którego zasługą jest śmieć wielu zwierząt hodowlanych w Patagonii. W Okolicach miasta Bariloche (największego ośrodka narciarskiego w Argentynie) większość ośrodków zdobi tablica „VENDE” – sprzedam.

Cisza. Absolutny brak wiatru. Patagonia pożegnała nas bardzo łaskawie.

Prowincja Mendoza przywitała nas 3 kapciami w ciągu jednego dnia.

I najgorszą burzą w naszym życiu.

Żegnaj Patagonio! Jeszcze zatęsknimy.

Jeśli uważasz, że warto się tym podzielić, to te guziki pomogą:
Ten wpis wrzuciliśmy do szuflady: Argentyna. Bezpośredni link.

3 komentarzy na temat “Żegnaj Patagonio!

    • Tak byliśmy! Kilka razy, bo to czekoladziarnia i lodziarnia założona przez Tatusia jak nazywany bywa tutaj Zbigniew Fularski – Polak, którego historia życia nadaje się na książkę! Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *